25 czerwca 2018, Imieniny: Dorota, Łucja, Wilhelm
» Szkoła istnieje od 1991 roku. Organ prowadzący: » Stowarzyszenie Sztuka Edukacja Promocja

Klasa 1 była na wycieczce naukowej we Wrocławiu

Wrocław, 8-10 stycznia 2016

Dzieciaki stoją na warszawskim Dworcu Centralnym i z absurdalną lekkością kontemplują powiązane ze sobą słowa „Wrocław” i „wracać”. Słynny kobiecy głos odsyła zamyślonych młodzieńców na peron 2. Podróż krótka i konkretna, zupełnie niepodobna do tych tradycyjnych wypraw kolejami TLK. Schludne, ogrzewane przedziały wplątują nas w tryb niedowierzania i sceptycyzmu – czyli jest jednak w świecie element, na który nie opłaca się narzekać? Na szczęście niedługo potem przychodzi pan i serwuje nam najcudowniejszą w swojej obrzydliwości kawę rozpuszczalną. Nasze stany świadomości wracają do uśpionej i spokojnej fazy obserwacji.

            Wysiadamy i z rozkoszą odkrywamy kolejne luksusy wrocławskiej podróży – niezmiernie przyjazną temperaturę powyżej zera oraz przytulny i estetyczny hostel „Mleczarnia”.

Pierwszy przystanek – zabytkowa synagoga Pod Białym Bocianem, która znajduje się mniej więcej 6 metrów od naszego punktu noclegowego, co wzbudza w nas podejrzenia podstępu kadry nauczycielskiej i zmusza do względnej przyzwoitości. Rozczulamy się bezwzględną szczerością oprowadzającego nas pana, który opowiada o najjaśniejszych i najciemniejszych personach żydowskiej wspólnoty – od Fritza Habera po Brunona Schulza. Niezwykle doceniam nagły zwrot akcji w napotkanej rzeczywistości i chwilowy zastój intelektualnej gloryfikacji wszystkiego, co mogłoby zostać uznane za nieprzyzwoite.

Następny przystanek – katedra prawosławna Narodzenia Przenajświętszej Bogurodzicy. Zostajemy oprowadzeni po świątyni przez szalenie charyzmatycznego księdza i po krótce wprowadzeni w niuanse różnic wyznaniowych. Stykamy się również z fenomenalnymi ikonami autorstwa Jerzego Nowosielskiego, które szczerze uznajemy za fenomenalne, gdyż ciemna karnacja przedstawionych na nich świętych buduje w nas poczucie odważnej ekstrawagancji.

Następnie udajemy się na wrocławski rynek, gdzie oddajemy się konsumpcji, przysłaniającej nam wszystkie duchowe doznania.

Po uczcie rozpoczynamy odwiedziny w Instytucie im. Jerzego Grotowskiego, który oferuje nam wykład opisujący wyjątkową filozofię teatru naszego patrona. Poznajemy również biografię samego Grotowskiego i jego liczne, barwne występki. Odkrywamy również bogatą bibliotekę, w której znajdują się wspaniałe zbiory teatrologiczne, socjologiczne oraz antropologiczne. Zwiedzanie instytutu finalizuje oglądanie zarejestrowanego na taśmie filmowej spektaklu „Akropolis”, słynnej odsłony dramatu Stanisława Wyspiańskiego. Otumanieni wieloznacznością spektaklu zostajemy obdarowani skrawkiem wolności w postaci kilku godzin do autorskiego zagospodarowania, niestety tak bywa, że ludzie, którzy wstali o świcie, każdy skrawek wolności pragną przespać, więc również my, w większości, zapadamy w sen zimowy.

Wieczorem odwiedzamy Teatr Pieśni Kozła, który oferuje nam muzyczną realizację „Wiśniowego sadu” Czechowa, czyli spektakl „Portrety wiśniowego sadu”. Spektakl zadowalający, ale niedorównujący jego literackiemu pierwowzorowi.

            Sobotę rozpoczynamy patriotycznym akcentem, nie da się ukryć, że dość patetycznym, który jednak skutecznie buduje w nas autentycznie piękną pamięć historyczną – odwiedzamy Panoramę Racławicką.

Później odwiedzamy Muzeum Narodowe we Wrocławiu i z żalem konfrontujemy się ze zdemontowaną wystawą sztuki współczesnej, co sprawia, że pozostaje nam sakralna narracja sztuki średniowiecza oraz renesansu.

Następnie kierujemy się w stronę Archikatedry św. Jana Chrzciciela, która zachwyca nas swoją inteligentną konstrukcją architektoniczną. Okazuje się, że za żelazną bramą kryją się kaplice. Mamy okazję stanąć oko w oko z barokiem w polskim wydaniu. A to dopiero przedsmak tego, co czeka nas w kościele uniwersyteckim pw. Najświętszego Imienia Jezus oraz w barokowych aulach Uniwersytetu Wrocławskiego. .

Wieczorem przełamujemy tradycję i wybieramy się do Wrocławskiego Teatru Współczesnego na spektakl autorstwa Tymoteusza Karpowicza pt. „Niewidzialny chłopiec” w reżyserii Weroniki Szczawińskiej, który wrzuca nas w wir poezji lingwistycznej, gomborwiczowskiej wrażliwości, odrębnej tożsamości i humoru Mirona Białoszewskiego. Jest to niewątpliwie najżyczliwszy element naszej wycieczki, de facto naszej dotychczasowej egzystencji, troszkę oczywiście żartując.

Ostatni dzień spędzamy w duchu modernistycznej percepcji – odwiedzamy Halę Stulecia, gdzie staramy się zrozumieć wywody Le Corbusiera i Waltera Gropiusa. Stykamy się również z wypowiedziami Jana Pawła II, które wygłosił właśnie w tej świątyni użytkowej demokracji. Zwiedzamy wyjątkowo udaną wystawę o historii architektury modernistycznej i o samej Hali Stulecia. Po południu udajemy się w stronę kolejnych okazów architektury funkcjonalnej – podziwiamy domy towarowe „Renoma” i „Kameleon”. Jest to ostatni punkt naszej wrocławskiej wycieczki.

      Każdy powyżej opisany element został opatrzony wykładem pani Ani Wigury oraz pani Agnieszki Mysiak, które wprowadziły nas w odrębną rzeczywistość tegorocznej stolicy kultury. Staraliśmy się im wtórować, wygłaszając przygotowane wcześniej referaty.

Aby dodać mojemu wywodowi elementu histerii, wspomnę, że drogę powrotną spędziliśmy  w pociągu Pendolino, który zaspokajał naszą europejską namiętność do wygody i z romantyczną tęsknotą wspominaliśmy film „Pociąg” Jerzego Kawalerowicza, który wielokrotnie zachwalał Wrocław i jego wyjątkową urodę. Jesteśmy w Warszawie, wrócimy do Wrocławia.

Sprawozdanie napisła uczennica kl. 1 - Nina M.; zdjęcia Natalii Z.